wtorek, 3 marca 2015

#002 "...ciało bez miłości to tylko skóra i kości..."

Dzień dobry! Dzisiaj w nieco innej formie, trochę krócej, ale mam nadzieję, że wciąż ciekawie. Tekst został przesłany na konkurs "na bajkę z przesłaniem" organizowane przez Wydawnictwo św. Macieja Apostoła KLIK

„Magiczne lusterko”

Dawno temu, istniało pewne królestwo, tętniące życiem,
jednak zniknęło z mapy i niestety już o nim nie usłyszycie.
Nie stało się to jednak za sprawą magicznego zaklęcia czy czaru,
a przez mieszkańców, którzy w nieuprzejmości nie znali umiaru.
Stoją więc teraz ogromne posągi i wypełniają wnętrze gór,
są to jednak prawdziwi ludzie, przemienieni w mur.
Tak trwają od wieków, w milczeniu czekając na cud.
Zapytacie - dlaczego taki los spotkał ten lud?

Ludzie ci wiedli życie spokojne i szczęśliwe,
serca mieli szczere, a intencje uczciwe.
Los jednak zesłał im nieurodzaj i zniszczył plony,
mężczyźni nie mieli czym nakarmić dzieci i żony.
W tym złym czasie król, zamiast pomóc swojej ludności,
myślał tylko o sobie i dał upust swojej chciwości.
Zebrał wszystkie kosztowności i wyjechał do sąsiedniej krainy,
z nadzieją, że zobaczy tam dostatek, zielone pola i szczęśliwe rodziny.
Zamiast tego spotkał mędrca z magicznym lusterkiem w dłoni
- Źle się dzieje w twoim królestwie, musisz wrócić do nich! - 
Król zobaczył, że jego poddani cierpią głód i pragnienie,
kłócą się nawzajem, krzyczą i co rusz rzucają wrogie spojrzenie.
- Wkrótce całkiem pozbędą się miłości,
a ciało bez miłości, to tylko skóra i kości.
Wróć do królestwa i okaż swoją dobrą wolę, bo w przeciwnym razie
wypełni ich nienawiść, a ich serca zamienią się w skalne mazie.
Posłuchaj mojej rady i wracaj czym prędzej -
Jednak król nie chciał słuchać już więcej.
Uciekał, chowając klejnoty głęboko pod królewską pazuchę,
jego serce wypełnił mrok, więc zaczął kamienieć – najpierw za uchem,
później na stopach, kolanach, czubkach palców i na głowie,
aż wreszcie całkiem zamarł i nic już nigdy nie powie.
Mędrzec posmutniał i powrócił do królewskiej krainy,
lecz nie spotkał tam już żadnej rodziny.
Podobnie jak król wszyscy w kamień się przemienili,
bo swe serca egoizmem i nienawiścią wypełnili.
Zapłakał więc mędrzec nad ludzi tragicznym losem,
usiadł na skraju góry i powiedział cichym głosem:
- Tylko szlachetną postawą można odwrócić to straszne zaklęcie. - 
I zniknął, pozostawiając magiczne lusterko na drogi zakręcie.

Któregoś dnia doszło jednak do niesamowitego wydarzenia.
Pewien młodzieniec, dobrze ubrany i książęcego pochodzenia,
przejeżdżał wśród gór i spotkał starca, który upadł ze zmęczenia.
Szybko podbiegł i zapytał, czy w jakiś sposób może mu pomóc,
ten odpowiedział: - Chłopcze, zostaw mnie i wracaj do domu!
Lecz młodzieniec nie usłuchał, a podał mu prowiant i wodę,
i zrobił, co mógł, aby zapewnić staremu człowiekowi wygodę.
Strzec zapytał: – Czemu przejmujesz się mną, tak chorym i starym?
Młodzieniec odparł: - Też jesteś człowiekiem. Potrzebujesz innej miary?

Wtedy lusterko zaświeciło jak gwiazdy nocą na niebie,
młodzieniec spojrzał w nie, lecz nie dostrzegł tam siebie.
Zobaczył za to samych nieżyczliwych sobie ludzi,
którzy wciąż się kłócą i nigdy ich to nie nudzi.
Przeraził się nienawiścią, jaką siebie darzyli
i zastanawiał się – jak długo oni tak żyli?
Popatrzył na góry – tak puste, głuche, nieczułe i upadłe,
jak serca ludzi, których zobaczył w zwierciadle.
Wtedy zrozumiał zagadkę tego miejsca opuszczonego
i pragnął odwrócić działanie zaklęcia złego.
Chciał poprosić o pomoc napotkanego człowieka starego,
lecz gdy się obejrzał nie zobaczył ani konia, ani jego samego.
- Co robić? - powiedział młodzieniec głosem pełnym zdumienia.
Nie mógł bowiem wrócić do domu, nie miał też nic do jedzenia.
Zamiast się złościć, urazy w sercu nie chował.
Miał tylko nadzieję, że starzec dotarł tam, gdzie się kierował.
Po chwili namysłu zaczął szukać jakiegoś pożywienia,
ale skaliste góry nie ułatwiały niczego znalezienia.
Wtem dostrzegł idącego w jego stronę człowieka,
którego uśmiech widać było już z bardzo daleka.
- Cenisz pomoc ludziom nad własną wygodę,
przeszedłeś próbę i zasługujesz na nagrodę.
W tych opuszczonych skałach zostali zaklęci
ludzie mrokiem i nienawiścią ogarnięci.
Twoja dobroć, czyste serce szlachetne czyny
sprawiły, że mimo tak smutnej przyczyny,
ludzie ci zostaną przywróceni do życia
i dostaną szansę na zmienienie ich stylu bycia -
I wśród ciemnych skał zajaśniało przepiękne słońce,
wyrosły wysokie drzewa, zielone krzewy i kwiaty pachnące.
Młodzieniec zachwycony niezwykłością krajobrazu
nie zrozumiał słowa człowieka już od razu.
Dopiero gdy zobaczył ludzi wracających do pracy
zrozumiał, jak wiele jego czyn znaczy.
- Ale jak to może być, że dobre postępowanie
to nie wszystkich ludzi zachowanie? -
Zapytał młodzieniec napotkanego człowieka,
który, zdaje się, tylko na takie pytanie czekał.
- Czynienie dobra wymaga dużej odwagi,
podobnie jak wszystkie czyny najwyższej wagi.
To jednak odruch serca, a nie żadna nauka -
Powiedział i próżno go było znów odszukać.

Tak się zakończyła historia szlachetnego młodzieńca,
który zamieszkał z ludem i otrzymał tytuł księcia.
Zapytacie – co z królem, który w ludziach nienawiść zasiał?

Otóż patrząc na swoją twarz, codziennie lusterko czyścić musiał.


Pozdrowienia :-)