Dzień dobry! Dzisiaj w nieco innej formie, trochę krócej, ale mam nadzieję, że wciąż ciekawie. Tekst został przesłany na konkurs "na bajkę z przesłaniem" organizowane przez Wydawnictwo św. Macieja Apostoła KLIK
„Magiczne lusterko”
„Magiczne lusterko”
Dawno temu, istniało pewne królestwo,
tętniące życiem,
jednak zniknęło z mapy i niestety już
o nim nie usłyszycie.
Nie stało się to jednak za sprawą
magicznego zaklęcia czy czaru,
a przez mieszkańców, którzy w
nieuprzejmości nie znali umiaru.
Stoją więc teraz ogromne posągi i
wypełniają wnętrze gór,
są to jednak prawdziwi ludzie,
przemienieni w mur.
Tak trwają od wieków, w milczeniu
czekając na cud.
Zapytacie - dlaczego taki los spotkał
ten lud?
Ludzie ci wiedli życie spokojne i
szczęśliwe,
serca mieli szczere, a intencje
uczciwe.
Los jednak zesłał im nieurodzaj i
zniszczył plony,
mężczyźni nie mieli czym nakarmić
dzieci i żony.
W tym złym czasie król, zamiast pomóc
swojej ludności,
myślał tylko o sobie i dał upust
swojej chciwości.
Zebrał wszystkie kosztowności i
wyjechał do sąsiedniej krainy,
z nadzieją, że zobaczy tam dostatek,
zielone pola i szczęśliwe rodziny.
Zamiast tego spotkał mędrca z
magicznym lusterkiem w dłoni
- Źle się dzieje w twoim
królestwie, musisz wrócić do nich! -
Król zobaczył, że jego poddani
cierpią głód i pragnienie,
kłócą się nawzajem, krzyczą i co
rusz rzucają wrogie spojrzenie.
- Wkrótce całkiem pozbędą się
miłości,
a ciało bez miłości, to tylko skóra
i kości.
Wróć do królestwa i okaż swoją
dobrą wolę, bo w przeciwnym razie
wypełni ich nienawiść, a ich serca
zamienią się w skalne mazie.
Posłuchaj mojej rady i wracaj czym
prędzej -
Jednak król nie chciał słuchać już
więcej.
Uciekał, chowając klejnoty głęboko
pod królewską pazuchę,
jego serce wypełnił mrok, więc
zaczął kamienieć – najpierw za uchem,
później na stopach, kolanach,
czubkach palców i na głowie,
aż wreszcie całkiem zamarł i nic już
nigdy nie powie.
Mędrzec posmutniał i powrócił do
królewskiej krainy,
lecz nie spotkał tam już żadnej
rodziny.
Podobnie jak król wszyscy w kamień
się przemienili,
bo swe serca egoizmem i nienawiścią
wypełnili.
Zapłakał więc mędrzec nad ludzi
tragicznym losem,
usiadł na skraju góry i powiedział
cichym głosem:
- Tylko szlachetną postawą można
odwrócić to straszne zaklęcie. -
I zniknął, pozostawiając magiczne
lusterko na drogi zakręcie.
Któregoś dnia doszło jednak do
niesamowitego wydarzenia.
Pewien młodzieniec, dobrze ubrany i
książęcego pochodzenia,
przejeżdżał wśród gór i spotkał
starca, który upadł ze zmęczenia.
Szybko podbiegł i zapytał, czy w
jakiś sposób może mu pomóc,
ten odpowiedział: - Chłopcze, zostaw
mnie i wracaj do domu!
Lecz młodzieniec nie usłuchał, a
podał mu prowiant i wodę,
i zrobił, co mógł, aby zapewnić
staremu człowiekowi wygodę.
Strzec zapytał: – Czemu przejmujesz
się mną, tak chorym i starym?
Młodzieniec odparł: - Też jesteś
człowiekiem. Potrzebujesz innej miary?
Wtedy lusterko zaświeciło jak gwiazdy
nocą na niebie,
młodzieniec spojrzał w nie, lecz nie
dostrzegł tam siebie.
Zobaczył za to samych nieżyczliwych
sobie ludzi,
którzy wciąż się kłócą i nigdy
ich to nie nudzi.
Przeraził się nienawiścią, jaką
siebie darzyli
i zastanawiał się – jak długo oni
tak żyli?
Popatrzył na góry – tak puste,
głuche, nieczułe i upadłe,
jak serca ludzi, których zobaczył w
zwierciadle.
Wtedy zrozumiał zagadkę tego miejsca
opuszczonego
i pragnął odwrócić działanie
zaklęcia złego.
Chciał poprosić o pomoc napotkanego
człowieka starego,
lecz gdy się obejrzał nie zobaczył
ani konia, ani jego samego.
- Co robić? - powiedział
młodzieniec głosem pełnym zdumienia.
Nie mógł bowiem wrócić do domu, nie
miał też nic do jedzenia.
Zamiast się złościć, urazy w sercu
nie chował.
Miał tylko nadzieję, że starzec
dotarł tam, gdzie się kierował.
Po chwili namysłu zaczął szukać
jakiegoś pożywienia,
ale skaliste góry nie ułatwiały
niczego znalezienia.
Wtem dostrzegł idącego w jego stronę
człowieka,
którego uśmiech widać było już z
bardzo daleka.
- Cenisz pomoc ludziom nad własną
wygodę,
przeszedłeś próbę i zasługujesz na
nagrodę.
W tych opuszczonych skałach zostali
zaklęci
ludzie mrokiem i nienawiścią
ogarnięci.
Twoja dobroć, czyste serce szlachetne
czyny
sprawiły, że mimo tak smutnej
przyczyny,
ludzie ci zostaną przywróceni do
życia
i dostaną szansę na zmienienie ich
stylu bycia -
I wśród ciemnych skał zajaśniało
przepiękne słońce,
wyrosły wysokie drzewa, zielone krzewy
i kwiaty pachnące.
Młodzieniec zachwycony niezwykłością
krajobrazu
nie zrozumiał słowa człowieka już
od razu.
Dopiero gdy zobaczył ludzi wracających
do pracy
zrozumiał, jak wiele jego czyn znaczy.
- Ale jak to może być, że dobre
postępowanie
to nie wszystkich ludzi zachowanie? -
Zapytał młodzieniec napotkanego
człowieka,
który, zdaje się, tylko na takie
pytanie czekał.
- Czynienie dobra wymaga dużej
odwagi,
podobnie jak wszystkie czyny najwyższej
wagi.
To jednak odruch serca, a nie żadna
nauka -
Powiedział i próżno go było znów
odszukać.
Tak się zakończyła historia
szlachetnego młodzieńca,
który zamieszkał z ludem i otrzymał
tytuł księcia.
Zapytacie – co z królem, który w
ludziach nienawiść zasiał?
Otóż patrząc na swoją twarz,
codziennie lusterko czyścić musiał.
Pozdrowienia :-)
Pozdrowienia :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz