Cześć i czołem
Dzisiaj typowa bajka o księżniczkach. Choć mam nadzieję, że nie aż tak typowa ;-)
W pewnym królestwie urodziły się dwie dziewczynki. Jedna z nich, Mila, była córką starego młynarza, a druga, Reja, samego króla. Dziewczynki wychowywały się w zdrowiu i szczęściu. Księżniczce niczego nie brakowało, natomiast rodzina Mili była bardzo biedna. Ojciec był coraz bardziej chory, dlatego sprzedawali coraz mniej mąki i nieraz chodzili spać głodni. Niedługo po 16. urodzinach Mili ojciec zmarł, dlatego dziewczyna zdecydowała się opuścić dom rodzinny i znaleźć pracę. Zostawiła matce wszystkie pieniądze, które zdołały oszczędzić i wyruszyła w świat, z nadzieją na znalezienie zatrudnienia. Całe szczęście młoda księżniczka dorastała i potrzebowała dodatkowej służby, dlatego Mila rozpoczęła pracę w zamku. Wykonywała swoje obowiązki ciężko i sumiennie, aby dogodzić swojej nowej pani. Niczego jej tam nie brakowało. Dostawała skromną zapłatę, którą odkładała, aby przekazać matce, gdyż co 15 dni mogła wrócić do domu na jeden dzień. Gdy wracała do swojej wioski, dzieci były bardzo ciekawe, jak wygląda życie w pałacu, dlatego Mila mówiła im o wszystkich wydarzeniach. Opowiadała im jak zamek wygląda od środka, co tam jedzą, jak spędzają czas, jak należy się zachowywać, a jak nie wolno. Zawsze na koniec opowieści kazała dzieciom obiecać, że nikomu nie powtórzą tego, co usłyszały. „To będzie nasz sekret” mówiła, a dzieci z przejęciem przytakiwały.
Dzisiaj typowa bajka o księżniczkach. Choć mam nadzieję, że nie aż tak typowa ;-)
W pewnym królestwie urodziły się dwie dziewczynki. Jedna z nich, Mila, była córką starego młynarza, a druga, Reja, samego króla. Dziewczynki wychowywały się w zdrowiu i szczęściu. Księżniczce niczego nie brakowało, natomiast rodzina Mili była bardzo biedna. Ojciec był coraz bardziej chory, dlatego sprzedawali coraz mniej mąki i nieraz chodzili spać głodni. Niedługo po 16. urodzinach Mili ojciec zmarł, dlatego dziewczyna zdecydowała się opuścić dom rodzinny i znaleźć pracę. Zostawiła matce wszystkie pieniądze, które zdołały oszczędzić i wyruszyła w świat, z nadzieją na znalezienie zatrudnienia. Całe szczęście młoda księżniczka dorastała i potrzebowała dodatkowej służby, dlatego Mila rozpoczęła pracę w zamku. Wykonywała swoje obowiązki ciężko i sumiennie, aby dogodzić swojej nowej pani. Niczego jej tam nie brakowało. Dostawała skromną zapłatę, którą odkładała, aby przekazać matce, gdyż co 15 dni mogła wrócić do domu na jeden dzień. Gdy wracała do swojej wioski, dzieci były bardzo ciekawe, jak wygląda życie w pałacu, dlatego Mila mówiła im o wszystkich wydarzeniach. Opowiadała im jak zamek wygląda od środka, co tam jedzą, jak spędzają czas, jak należy się zachowywać, a jak nie wolno. Zawsze na koniec opowieści kazała dzieciom obiecać, że nikomu nie powtórzą tego, co usłyszały. „To będzie nasz sekret” mówiła, a dzieci z przejęciem przytakiwały.
Tak mijały kolejne dni, tygodnie i
miesiące. Pewnego dnia, gdy Mila wróciła do wioski, aby
opowiedzieć dzieciom historie, jedno z nich zachorowało i nie mogło
przyjść. Poszli więc do domu dziewczynki, aby i ona mogła
posłuchać. Usłyszała to stara czarownica, która mieszkała w
pobliskim lecie. Straciła wzrok, ale słuch miała znakomity.
Chciała posłuchać więcej opowieści o wszystkim, co się dzieje w
pałacu. Przez całe życie była wściekła, że nie mogła zobaczyć
zamku ani jego mieszkańców. Przygotowywała więc magiczną
miksturę, aby się zemścić i zniszczyć to, czego sama nie mogła
zobaczyć. Potrzebowała tylko jednego składnika – wiedzieć, kogo
księżniczka kocha najbardziej.
Tamtego dnia czarownica podsłuchała,
że Mila przyjdzie znów za 15 dni, więc cierpliwie czekała. Ale
Mila nie przyszła do domu dziewczynki, tylko opowiadała wszystko na
głównym placu, tak jak zwykle. Gdy wiedźma się zorientowała było
już za późno, dlatego musiała czekać kolejne 15 dni.
Tymczasem w pałacu zbliżały się
18. urodziny księżniczki, podczas których miały zostać ogłoszone
jej zaręczyny z księciem Feliksem. W trakcie przygotowań obie
dziewczyny coraz bardziej się do siebie zbliżały. Spędzały ze
sobą dużo czasu i dzieliły niemal wszystkie sekrety. Pewnego dnia,
gdy Reja była już gotowa do wyjścia na bal, Mila stanęła jej na
drodze.
- Księżniczko, nie możesz tak wyjść – powiedziała zdecydowanie, zastawiając jej drzwi.
- To niedorzeczność! - odparła oburzona księżniczka. Mila nieugięcie stała w drzwiach.
- Nie mogę ci na to pozwolić – uparcie, ale i z przerażeniem powiedziała Mila.
- A to niby dlaczego? - odfuknęła Reja. Mila podała jej więc nieśmiało malutkie lusterko.
Księżniczka odkryła, że jej
sukienkę szpeci ogromna plama z czekolady. Nie było już czasu na
przebranie się, ale Mila znalazła sposób, aby ten drobny defekt
pozostał niewidoczny. Przyszyła w jej miejsce piękną herbacianą
różę i pozbyła się problemu. Teraz suknia wyglądała idealnie.
- Dziękuję – powiedziała ze szczerą wdzięcznością księżniczka Reja i uśmiechnęła się tak pięknie, jak tylko ona potrafiła.
Księżniczka bardzo miło spędziła
dzień. Dzięki drobnej pomocy Mili wyglądała i czuła się na balu
perfekcyjnie. W tym czasie Mila przyglądała się królewskiemu
życiu z okna swego małego pokoju. Tęskniła za domem, ale już za
trzy dni miała wrócić, dlatego z radością odliczała kolejne
godziny. Znienacka do jej pokoju wpadła księżniczka z okrzykiem
radości:
- Mam świetny pomysł! Zostaniesz moją druhną! Skoro nie mogę sobie wybrać męża, to wybiorę sobie chociaż druhnę. Nie chodzi o to, że nie ufam swoim rodzicom, wiem, że oni chcą mojego dobra i wiem, że dobrze wybrali, ale mimo wszystko... miło jest móc samemu sobie wybierać, choćby od czasu do czasu. Tak więc, przygotujemy wszystko, zaraz każę szyć dla ciebie najpiękniejszą suknię. Oczywiście drugą najpiękniejszą, zaraz po mojej – wyliczała wesoło – Dlaczego jesteś taka smutna?
- Nie wiem, czy się nadaję... - odpowiedziała cichutko Mila.
- Ależ oczywiście, że tak! Jesteś idealna. Jutro z samego rana zaczniemy wszelkie przygotowania. No, uśmiechnij się! Bycie druhną to nic strasznego! - śmiała się księżniczka.
- Nigdy nią nie byłam...
- W zasadzie ja też nie... - zamyśliła się Reja. - Ale to nic nie szkodzi. Razem jakoś sobie z tym poradzimy, nie musisz nic robić. Ja po prostu chciałabym, żebyś tam ze mną była – chwyciła Milę za ręce i uśmiechnęła się. Ta odwdzięczyła się tym samym, ale był to najsmutniejszy uśmiech, jaki można sobie wyobrazić. Reja od razu to zauważyła i zapytała: - Chyba jest coś jeszcze, co cię smuci, prawda?
- Za trzy dni miałam wrócić do domu, ale w takim wypadku... – zaczęła Mila nieśmiało. - Mama będzie się bardzo niepokoić...
- W takim razie jedź już jutro i wszystko jej opowiedz. Ja pojadę z tobą! Czy mogę?
- Oczywiście – odparła Mila ocierając łzę z policzka. - Byłoby wspaniale.
Nazajutrz z samego rana wyruszyły do
domu Mili. Po drodze rozmawiały radośnie o różnych sprawach, co
niestety usłyszała stara wiedźma i podążyła za głosem
dziewczyny.
Przyjaciółki odwiedziły matkę
Mili, opowiedziały jej wszystko i zaprosiły na wesele. Gdy wychodziły, w drzwiach ukazała się stara wiedźma.
- To tu się schowała ta skromna osóbka, która zna wszystkie sekrety naszej pięknej księżniczki! - krzyknęła czarownica swoim zachrypiałem głosem.
- Jak to?! - oburzyła się księżniczka. Już chciała powiedzieć, że przecież to ona jest księżniczką, ale Mila była szybsza. Od razu rozpoznała starą wiedźmę, o której mówiło się w wiosce. Wiedziała, czego chce czarownica, ale wiedziała też, że straciła wzrok i nie wie, że tuż przed nią stoi księżniczka. Mila postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i powiedziała z dumą w głosie:
- Tak, to ja.
- Wspaniale! - wykrzyknęła czarownica, wyraźnie zadowolona, że wreszcie znalazła brakujący element. - Tyle dni poszukiwań nie poszło na marne!
- Czego ode mnie chcesz? - zapytała poważnie Mila.
- Opowiedz mi, co tam się dzieje – odpowiedziała czarownica, zbliżając się do dziewczyny. = Opowiedz mi o wszystkich sekretach naszej małej królewny.Mila z trudem opanowała panikę i odpowiedziała, siląc się na lekceważący ton:
- A co ja będę z tego miała?
- Dostaniesz tyle złota, ile będziesz w stanie udźwignąć – odparła czarownica.
- W takim razie chodźmy stąd, w miejsce, gdzie nikt nas nie usłyszy i wszystko ci opowiem – powiedziała Mila, odwracając się plecami do księżniczki .
- Miło się z tobą robi interesy, kochanieńka – zachrypiała czarownica i wyszły.
Księżniczka Reja przyglądała się
całej scenie w milczeniu. Jej twarz z minuty na minutę stawała się
coraz bardziej czerwona ze złości. Mama Mili próbowała jej
cokolwiek wytłumaczyć, choć sama nie wiedziała, co i dlaczego się
wydarzyło. Czuła jednak, że jej córka nie zrobiła tego dla
siebie, ale dla dobra księżniczki. Reja nie chciała jednak słuchać
żadnych wyjaśnień. Bez pożegnania wsiadła na konia i wróciła
do pałacu. Cały kolejny dzień przepłakała. Była zawiedziona,
rozczarowana i zraniona. Nie mogła wierzyć, że obdarzyła
zaufaniem kogoś, kto potrafił tak to wykorzystać. Czas płynął
jednak nieubłaganie i zaręczyny zbliżały się wielkimi krokami.
Aby zapomnieć o tym przykrym incydencie, księżniczka rzuciła się
w wir przygotowań.
Tymczasem Mila zamieszkała w domu
starej czarownicy. Codziennie opowiadała po trochu z życia w zamku
królewskim. Wiedźma za każdym razem chciała usłyszeć więcej,
ale Mila zawsze kończyła w najbardziej interesującym momencie. „To
dlatego, że chcę wzbudzić twoją ciekawość, najlepsze momenty
zostawiam na koniec” mówiła zawsze dziewczyna. Ale tak naprawdę
Mila dawała sobie czas na znalezienie ucieczki. Nie chciała
zdradzać żadnych sekretów z życia księżniczki, ale wiedźma
stawała się coraz bardziej niecierpliwa. Zadawała konkretne
pytania, na które Mila nie chciała odpowiadać. Pewnego dnia
wreszcie czarownica wyszła z propozycją:
- Powiedz mi, kogo księżniczka kocha najbardziej, a będziesz mogła wrócić do domu – powiedziała swoim przerażającym, chrypliwym głosem. Na to pytanie Mila nie znała odpowiedzi.
- Nie wiem – odparła cicho.
- Kłamiesz!
- Ja naprawdę nie wiem! - zarzekała się Mila.
- W takim razie będziesz tu siedzieć dopóki nie wróci ci rozum – wykrzyczała czarownica i zamknęła dziewczynę w ciemnej piwnicy.
Mila straciła wszelką nadzieję, że
kiedykolwiek wróci do domu. Płakała tak głośno, że usłyszały
ją dzieci z wioski. Od razu rozpoznały jej głos i postanowiły
poszukać pomocy.
W zamku nadszedł dzień urodzin
księżniczki i jej zaręczyn z księciem Feliksem. Uroczystość
była pięknie przygotowana. Mieszkańcy wszystkich okolicznych
wiosek zjechali się, aby zobaczyć narzeczonych i podarować im
prezent. Dzieci z wioski przyniosły piękny bukiet herbacianych róż
i księżniczka od razu przypomniała sobie o utraconej przyjaciółce.
Podziękowała ze smutkiem w głosie, ale dzieci nie chciały odejść.
W końcu jedno z nich odważyło się poprosić o pomoc. Po balu
opowiedziały księżniczce o wszystkim, co się wydarzyło i o
starej wiedźmie, o której mówiło się w całej wiosce i
poprosiły, aby uratowała Milę z rąk tej czarownicy. Reja
zrozumiała bardzo się pomyliła co do swojej przyjaciółki, więc
od razu ruszyła w drogę. Biegła przez las, prowadzona głosem
płaczącej Mili. Zatrzymała się na chwilę, aby złapać oddech,
gdy nagle usłyszała hałas. Przestraszyła się nie na żarty, gdy
po chwili zza drzewa wyłoniła się wysoka postać z mieczem
wycelowanym w jej stronę.
- Reja?
- Feliks?! Co ty tu robisz? - zapytała z ulgą księżniczka.
- To raczej ja powinienem zapytać, co księżniczka robi sama w lesie w środku nocy – odpowiedział książę, chowając miecz.
- Ja... muszę coś naprawić. Ale muszę to zrobić sama, wracaj do zamku – powiedziała Reja, siląc się na pewność w głosie.
- Nie ma mowy. Któż by się potem ze mną ożenił, jeśli bym pozwolił, żeby coś ci się stało? - odparł z uśmiechem i chwycił ją za rękę. Nic nie odpowiedziała, ale w głębi duszy była szczęśliwa, że nie musi iść do domu wiedźmy sama.
- Słyszysz ten dźwięk? - zapytała po chwili Reja.
- Jaki dźwięk?
- Płacz – odparła Reja, ale książę pokręcił przecząco głową. Szli dalej w milczeniu, ale dziewczyna coraz głośniej słyszała płacz przyjaciółki. Wreszcie stanęliśmy przed małym domkiem. Z komina unosił się złowieszczy czarny dym.
- Jesteśmy na miejscu. Poczekaj tu, muszę to zrobić sama.
- Dobrze wiesz, że ci nie pozwolę – odpowiedział książę stanowczo i poszedł pierwszy, cały czas trzymając rękę Rei.
Księżniczka próbowała opanować
strach i udawać odważną, ale w głębi duszy była przerażona. Po
pierwsze starą wiedźmą, którą zaraz miała spotkać; po drugie
tym, czy z Milą wszystko w porządku; i wreszcie po trzecie, czy
przyjaciółka jej wybaczy. Ścisnęła rękę Feliksa i zapukała do
drzwi starej chaty. Gdy drzwi się otworzyły i ukazała się w nich
stara czarownica, serce zaczęło jej bić coraz szybciej.
- Witam gości, z kim mam przyjemność? - zapytała wiedźma i utopiła w nich swoje wielkie, puste oczy.
- Ja jestem księżniczka Reja. Powiem ci wszystko, co chcesz wiedzieć, ale wypuść Milę – powiedziała jednym tchem.
- A on? - zapytała wiedźma po chwili zastanowienia.
- To książę Feliks. Nie przejmuj się nim, on tylko pomógł mi tu trafić. Powiedz mi, co chcesz wiedzieć – księżniczka mówiła tak pewnie, jak tylko potrafiła w tym momencie. Z dużym wysiłkiem próbowała ukryć strach.
- Wejdźcie do środka gołąbeczki, nie będziemy przecież rozmawiać w drzwiach – powiedziała wiedźma i otworzyła szeroko drzwi.
Reja i Feliks ostrożnie weszli do
wnętrza chaty. Była zbudowana z drewna, a na środku stał ogromny
kocioł, z którego unosił się czarny dym. Poza nim nie było tam
absolutnie nic więcej.
- Gdzie jest Mila?! - wykrzyknęła zdecydowanie Reja.
- Spokojnie, kochanieńka, po co te nerwy? Wszystko w swoim czasie – mówiła swoim chropowatym głosem wiedźma.
- Nie. Najpierw chcę ją zobaczyć. Muszę wiedzieć, że wszystko z nią w porządku, inaczej nic ci nie powiem.
Czarownica była wściekła, ale z
grymasem na ustach przyprowadziła Milę. Dziewczyna miała oczy
czerwone od płaczu, ale nie było w nich już łez. Była
wychudzona, a jej zmizerniała twarz w niczym nie przypominała tej
radosnej buzi sprzed kilkunastu dni. Reja miała wyrzuty sumienia.
Była gotowa odpowiedzieć na każde pytanie czarownicy, dać jej
wszystko, czego chce, byle tylko uratować przyjaciółkę.
- Co chcesz wiedzieć? - zapytała stanowczo.
- Powiedz mi, kochanieńka... Kogo kochasz najbardziej na świecie? - zbliżyła się do księżniczki. Feliks odruchowo wyciągnął miecz w stronę czarownicy, chcąc chronić Reję, ale ta delikatnie go odsunęła.
- Po co ci to wiedzieć? - zapytała Reja.
- Powiedzmy, że... jestem bardzo ciekawa, co się kryje w królewskim serduszku.
- Nie mów jej nic, ona chce zniszczyć was i wasze szczęście – powiedziała z wielkim wysiłkiem Mila.
- Cicho bądź! - odkrzyknęła czarownica i zwróciła się do księżniczki: - Odpowiedz.
- Najbardziej na świecie kocham moich rodziców – odpowiedziała Reja. Wiedźma uśmiechnęła się i wyciągnęła rękę. Nic się jednak nie wydarzyło, więc czarownica wpadła w furię.
- Kłamiesz! - krzyczała, a czarny dym buchał na wszystkie strony. - To nie ich kochasz najbardziej! Ani też tego chłoptasia z mieczem, który myśli, że cię obroni. Mnie nie oszukasz! Masz jeszcze jedną szansę, inaczej wszyscy zginiecie!
Reja była przerażona. W chacie
zaczynało brakować powietrza i ledwo mogła oddychać. Wreszcie
dostrzegła w rogu skuloną Milę, która nie miała już nawet siły
kaszleć.
- Najbardziej na świecie – zaczęła Reja z dumą i pewnością siebie – kocham moją najlepszą przyjaciółkę, Milę.
Wtedy z ust księżniczki wypłynęło
światełko i wpadło wprost do kotła. Wiedźma była uradowana.
Mieszała ogromną łyżką substancję w kotle i recytowała jakieś
zaklęcie. Dym był tak gęsty, że Reja nie potrafiła odnaleźć
Mili. W pewnym momencie płyn zaczął bulgotać i powoli wypływał
z kotła.
- Nie! Nie! Jeszcze nie! Nie tak! Aghrrr! - krzyczała czarownica. Płyn pochłonął jej ciało i zniknęła na zawsze. Już nigdy nie mogła zagrozić niczyjemu szczęściu.
Reja uściskała ledwo żywą Milę,
na zmianę przepraszając ją i ciesząc się, że żyje. Dziewczyna
była bardzo słaba, ale w zamku szybko wracały jej siły. Gdy do
ślubu zostały już tylko dwa dni, Reja zdobyła się na odwagę
zapytać Mili, czy zostanie jej druhną.
- To będzie dla mnie zaszczyt – odpowiedziała z uśmiechem Mila. - Ale powiedz mi... dlaczego powiedziałaś, że to mnie kochasz najbardziej? A twoi rodzice, Feliks? Cóż ja znaczę w porównaniu do nich...
Reja złapała Milę za ręce i
odpowiedziała:
- Tak mi podyktowało serce. Rodzice to rodzice, nigdy ich nie zapomnę i zawszę będę ich kochać. Oni są moją rodziną. Ale ty jesteś kimś wyjątkowym. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką, a przyjaciel to najukochańszy skarb na świecie – mówiła Reja, patrząc Mili prosto w oczy. Gdy do komnaty wszedł Feliks, dodała: - A ten pan musi jeszcze trochę zapracować na moją miłość – uśmiechnęła się szczerze.
Odtąd przyjaciółki żyły na zawsze
w zgodzie i szczęściu. Na ślub Rei i Feliksa zaproszeni zostali
mieszkańcy wszystkich okolicznych wiosek, łącznie z mamą Mili.
Przybyły oczywiście także dzieci, które wreszcie mogły zobaczyć
od środka pałac, który do tej pory znały tylko z opowiadań. Było
to najpiękniejsze wesele, jakie widzieliście i jakie możecie sobie
wyobrazić.
Pozdrowienia :)
Pozdrowienia :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz